poniedziałek, 14 stycznia 2013

Odwołujemy zimę?

Kto tęskni za latem, ręka w górę! Kto na gwałt potrzebuje słońca? Bo ja na pewno i wiecie co... wpadłam na genialny pomysł - odwołajmy zimę, a co! Kto jest za? Kto jest przeciw?
Nie powiem, zimę da się lubić... ale nie na długo. Przynajmniej w moim przypadku. Jestem przeogromnym zmarzluchem. Takim najgorszym z najgorszych :D zawsze mi zimno! Dlatego zimę trzeba wręcz odwołać ;)

Ostatnio zauważyłam, że wszystkich wokół mnie dopada zimowa depresja. Zmęczenie, apatia i zobojętnienie na wszytko, do tego stres związany z sesją. No wytrzymać się nie da. A na dodatek zimno, ciemno i do domu daleko. Nie! Tak być nie może, nie pozwalam. W ramach odwoływania sami wiecie kogo zatapiam się we wspomnieniach... przeglądam zdjęcia, słucham utworów, które kojarzą mi się z najcieplejszymi dniami w roku, robię wszystko by nie myśleć o zimie i całkiem nieźle sobie radzę. ;)

Kilka miesięcy temu miałam przyjemność współpracować z Cocktail Shock, sklepem internetowym  który jak najbardziej polecam! Mają świetne spódniczki i kiecki + wiele cudeniek, m. in. genialne koszule i dodatki. Zaproszono mnie na sesję do katalogu, skorzystać czy nie skorzystać? Skorzystać! 500 km. Tyle mniej więcej jest między Wrocławiem a Lublinem, jechałam całą noc. Piękne miejsce, wspaniali ludzie, coś czuję, że nie była to moja ostatnia wycieczka do tego miasta, na pewno tam wrócę.

Co myślicie o połączeniu letniej spódnicy ze swetrem? Hot or not?
Dla mnie mistrzostwo świata. Ale tylko wtedy, gdy wszystko idealnie do siebie pasuje ;)







Cocktail Shock znowu pozytywnie mnie zaskoczyło, ale o tym już niebawem!

A Wy macie jakieś sprawdzone metody na odwołanie zimy? Jakieś nowe pomysły? Chętnie skorzystam!


Miłego czytania!
Ro.      

piątek, 4 stycznia 2013

Mała czarna na nowy rok.

Bezczelny ten nowy rok. Ewidentnie pogrywa sobie ze mną. Kapryśny jak cholera. Najpierw przywitał nas słońcem, ok, super gość, punkt dla niego, później zaserwował taką dawkę opadów, że aż żal było wychodzić spod kołdry, gdzie upajając się błogim lenistwem mogłam do woli opatulona ciepłym kocem czytać książki, pić gorącą herbatę z malinami i robić to na co nigdy nie miałam czasu. 
Nowy rok to dla wielu z nas czas refleksji, czas postanowień, które, o zgrozo, i mnie się zdarzają. Doskonale zdaję sobie sprawę, że większość z nich umrze śmiercią naturalną już w pierwszym tygodniu, ale nie przejmuję się tym, mam nadzieję, że moje plany spełnią się chociaż w połowie! Dlatego życzę Wam jak i sobie wytrwałości w nowym roku. 

Dziś w roli głównej sukienka. Mała czarna z ćwiekami. Moja nowa miłość. Doskonała na większe i te mniejsze wyjścia. Kolejnym elementem stylizacji jest złoty zegarek. Nie dość, że pięknie wygląda, to jeszcze mierzy czas. Bardzo sprytnie! ;)
No i pierścionek. W kształcie krzyża podbił moje serce, od dawna w mojej szafie ;)

Co u Was? Jak nowy rok? Jak Sylwester?
Ro.








                                                    Fot. Przemek Woleńszczak
                                                   Wizaż Monika Woleńszczak

Można go polubić tutaj KLIK i zobaczyć więcej prac na jego blogu KLIK.