czwartek, 18 grudnia 2014

Trochę tej magii

W kalendarzu grudzień, ale na blogu stale listopad. Ostatni miesiąc roku jest magiczny... podobno. Wkrótce święta a ja po uszy siedzę w projektach, w między czasie pracuję i śpię po 5 godzin. Nie wcale nie narzekam, lubię gdy dużo się dzieje, brakuje mi tylko doby by zrobić wszystko tak jak należy. Tak więc jeśli czytasz to Mikołaju z Laponii wiedz, że byłam grzeczna i proszę o wydłużenie dnia, przynajmniej tego mojego. Prezenty mam już prawie dla wszystkich, standardowo dla taty najciężej było coś znaleźć, ale i to mam już za sobą. Jest prawie świątecznie. Brakuje tylko choinki i zapachu piernika, który tak bardzo kojarzy mi się z Bożym Narodzeniem. Aaaa i uszek brakuje.

Wkrótce wyprzedaże, choć gdzieniegdzie już się pojawiają, to te największe czekać będą na nas tuż po świętach. Dzikie tłumy przybywajcie. Przedstawiam Wam kieckę, która jest owocem podobnej wyprawy, z tą różnicą, że nabyłam ją w poprzednim sezonie. Tutaj w innym wydaniu [KLIK], Za to botki i narzutka to moi nowi przyjaciele tak zwane "noł nejmy".

A jeśli jesteśmy w temacie świąt to tak sobie pomyślałam, że istnieje coś takiego jak "magia świąt" i pod wpływem czegoś miłego, dobrego czy fajnego nawet źli, najgorsi ludzie mogą stać się odrobinę lepsi ;) Tak więc wszystkiego najwspanialszego z okazji zbliżających się świąt. A przede wszystkim trochę tej magii...












 Zdjęcia zostały wykonane przez Krzysztofa Kamińskiego, więcej jego prac możecie zobaczyć klikając w [TUTAJ].
 Narzutka - no name
Spódnica - Bershka
Botki - no name
Bransoletka - Mohito



Fantastycznych świąt,
Ro.